ZBIÓRKA NA SPRZĘT

1

Dzień Dziecka

  
Kolejny dzień dziecka za nami! Juppi! Mój portfel poczuł wyraźną ulgę. Ciężko mu było w tym jakże wymagającym okresie. Teraz mu lekko bo jest po prostu pusty :D
Za moich czasów, gdy to ja byłam dzieckiem, było inaczej. I nawet nie chodzi o to, że nic nie było wtedy w sklepach. Po prostu wtedy jakoś traktowało się takie rzeczy bardziej symbolicznie. Do dziś pamiętam prezent, który zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Była to mini puszeczka jakiegoś napoju owocowego. Nie pamiętam co, ale nie widywało się takich na półkach, jakiś batonik i mala zabaweczka, powiedzmy brelok. Nie pamiętam dokładnie. Było to tak fajnie skomponowane, jeden zestawik dla mnie  drugi dla siostry.


Urzekło mnie to bardo i zapadło w pamięć po dziś dzień. Bez mała przez 30 lat. Ciekawi mnie czy naze dzieci, tez zachowają takie wspomnienia? Czy nie zostaną one zamazane przez kolejną, tysięczną zabawkę? Prezenty na okazję, prezenty bez okazji... Strasznie dużo tego... Czas pokaże.



Z drugiej strony bardzo nie podoba mi się jak bardzo Dzień Dziecka olewany jest przez władze lokalne. Naprawdę, potrafią zorganizować każdą imprezę, Air Show, dni Świdnika koncerty, żarcie, atrakcje pełna feta! A dzień dziecka jest olewany. Ocknijcie się debile, bo to wasi przyszli wyborcy!




My jak zwykle zrobiliśmy wielkie święto naszej rodziny na działce. Co roku, stało się to tradycją, spotykamy się, grilujemy i wręczamy sobie prezenty. Składa się na to: Dzień Matki, Dzień Dziecka, imieniny Asi i moje imieniny. Myślę jeszcze czy by za rok nie włączyć w to imienin Elfiego, bo to w sumie za chwil kilka...
Pogoda nam dopisała i humory także.



Dziś magia grilla się odzywa. Pozdro dla kumatych ;p
1

Minis Art Studio || Na warsztacie #2

Parę słów ogólnego wstępu, nad czym teraz pracuję pojawiło się w poprzednim odcinku. Teraz czas na kontynuację. Zasadniczo plan mam taki, żeby przygotować sobie pierwszą makietę. A że zawsze podobały mi się klimaty nieumarłych, ożywieńców, umarlaków czy jak ich tam zwał, to wybór stał się dość prosty. Tu uprzedzam pytanie. Nie gram w gry bitewne. Kupuję modele, maluję je, tworzę do nich makiety i makietki. Nie chodzi o to, że nie lubię, czy nie chcę grać, to naprawdę genialna zabawa. Ale nie mam gdzie ani z kim ani kiedy. I już. Samo malowanie, sam proces twórczy w zupełności mi wystarcza i satysfakcjonuje.
Wpadłam więc na pomysł, że stworzę makietę, której koncepcja jest jeszcze bardzo mocno otwarta i pewnie jeszcze nie raz ulegnie zmianie, z resztą będzie o tym osobna seria wpisów, dotycząca budowy makiety. Między innymi, na makiecie znajdzie się ten oto tron:



Jego podstawę widzieliście poprzednio, teraz skupiłam się na samym siedzisku. Jest ono mocno epickie i ma genialny klimat.
 BTW. Widzieliście u mnie, zapewne na zdjęciach, że mam uchwyt do figurek od Citadel. Jest bardzo wygodny i poręczny ale nie nadaje się do wszystkiego. Najlepszym przyjacielem Malarza Armii, jest korek i masa Blue Tack. :D Właśnie przypomniałam sobie, że muszę kilka korków dokupić.


Jak widzicie jest oczywiście nie skończony jeszcze i wygląda dość dziwnie w porównaniu ze skończoną już podstawą.


 Zwróćcie np. uwagę, że złote elementy, zarówno na podstawie jak i na siedzisku, są pomalowane dokładnie tą samą złotą farbką! Tak tak, Retributor Armour od Citadel. Nie ma na niej jeszcze odpowiedniego washa ani nie został zrobiony dry brush.
Najciekawszy motyw jaki tu zastosowałam widać na gargulcach. Farbka to Scarlet Red od Vallejo zmieszana 1:1 z Metal Medium od Vallejo. Teraz już z nałożonym pierwszym dry brushem.



Gdyby kogoś interesowało jak krok po kroku pomalować taki tron, to proszę o odrobinę cierpliwości. Pojawi się taki wpis, za jakiś czas w ramach Poradnika. Najpierw jednak dokończymy tam malowanie szkieleta oraz sprawy związane ze sprzętem na początek. Oczywiście jeśli już macie jakieś pytania, to bardzo proszę, chętnie odpowiem na nie w komentarzach.


Oczywiście, jest tu jeszcze sporo niedoróbek, i będzie masa poprawek. Zwróćcie jednak uwagę jak bardzo odmienna jest moja wizja od prezentowanej propozycji malowania z pudełka:

 

Zanim zaprezentuję wam niedługo, jak będzie siedzisko wyglądało finalnie, to chciałam abyście zwrócili uwagę jak bardzo, kreskówkowo i zabawkowo wygląda takie, niedokończone malowanie.


Jak wiele jeszcze pracy potrzeba po nałożeniu podstawowych barw (base) oraz poszczególnych warstw (layer) aby model nabrał prawdziwej głębi.


No dobrze, chciałam się pochwalić postępami w pracy. Teraz, mam nadzieję, że jak najszybciej, przedstawię Wam już skończone siedzisko w połączeniu z podstawą.


Zostanę tylko jeszcze do zrobienia stwory siedzące na bocznych piedestałach. Wymagają one niestety sporo pracy z usuwaniem, maskowaniem szczelin i dziur przy użyciu masy od Green Stuff.



Na koniec przypominam, błagalnym tonem o mojej zbiórce!!! Tak bardzo potrzebuję tego sprzętu i tak wiele rzeczy będę mogła dzięki niemu zrobić, że nawet sobie nie wyobrażacie! Przypominam też o nagrodach!!!




3

Minis Art Studio || Mental Training #1

Zanim dzisiaj siądę do malowania, to postanowiłam napisać parę słów o samym malowaniu. Taki mental training. :D (oczywiście, że klątwa godziny 17 nadal działa....).

No dobra, ale do dzieła. Samo siadanie do malowania jest formą rytuału, zaczyna się od usunięci zbędnych rzeczy z biurka, zabraniu kawy/herbaty, przygotowaniu e-papierosa. Następnie muzyka to radio lub mp3. Czasami podcasty etc. Chyba, że Elfo uprze się n jakiś serial, wtedy słucham jednym uchem.Kolejny krok to wyjecie warsztatu. Za moim fotelem jest 3 drzwiowa szafa, która w 2/3 zawalona jest moim sprzętem, również tym do malowania. Ze względu na koty, pewne rzeczy nie mogą ot tak sobie leżeć na wierzchu. Już widziałam poobgryzane pędzelki Młodego, tyle ż jeden mój kosztuje tyle co 5 kompletów pędzelków dla dzieci. Jednak dzięki Hobby Zone



wszystko jest ułatwione i doskonale zorganizowane a ustawienie warsztatu zajmuje mi 3 minuty. Już za kilka dni zamawiam ostatnie trzy elementy, które na zawsze dopełnią mój warsztat. Stanie się on wtedy kompletny. Wszystko czego będzie mi potrzeba jeśli chodzi o przestrzeń do pracy.
Kiedyś, może, jeszcze nie wiem, może zamówię sobie stację lakierniczą. Ale to jak już wszystko będę miała.
No więc po wyjęciu wszystkiego przychodzi czas na rozstawienie drobiazgów. Nalewam wodę do kubeczka, rozstawiam wszystko wokoło, układam sobie farbki, (każda w brew pozorom ma swoje miejsce, choć przyznaję ich położenie ma znaczenie tylko dla mnie i jest w mojej głowie). Następnie myślę, co by tu.... i zwykle biorę się tu za coś, co nie koniecnie planowałam. I tutaj pierwszy



PRO TIP
Nigdy nie upierajcie się, że będziecie kończyć coś ad A do Z... 
Czasami coś nam nie wychodzi, czasami mamy już dosyć jakiejś figurki, czasami nie mamy ochoty nawet malować. Nie rób tego na co nie masz ochoty. Sięgnij po inną figurkę, po inny model. Nie maluj, przygotuj sobie modele, powycinaj z wyprasek i posklejaj. Pamiętaj, nasze hobby to relaks, przyjemność, oraz sztuka tworzenia. Nie może być robiona na siłę.


Dalej następuje wsiąknięcie. Człowiek dziwi się, że już 2 w nocy. :D



Zapraszam wszystkich do zakupów na HobbyZone.pl Naprawdę świetne miejsce, gdzie możecie skompletować cały swój warsztat wedle własnego uznania. Dobre ceny, rewelacyjna jakość obsługi klienta i wysyłek.
Jak tylko wybiorę się do mojego rodzinnego miasta, to odwiedzę chłopaków osobiście. Ich siedziba to spacerek od mojego rodzinnego domu. :D
1

Minis Art Studio || Farby #1

   Szybki wpisik informacyjny. Przyszła nowa dostawa farbek! Tym razem zakupy podyktowane były wyprzedażą farbek od Army Painter na Vanaheim.pl
Nie wiem czemu bardzo wielu sprzedawców albo w ogóle nie chce ich mieć w swoim asortymencie, alb z czasem po prostu rezygnują.
Ja wiem, że farbki Army Painter nie są najdoskonalsze, w zasadzie są najsłabsze ze wszystkich dostępnych na naszym rynku. Ale nie są też aż tak tragiczne. Znam wielu zawodowców, którzy używają tylko AP. Zaletami jest bardzo bogata gama kolorów i niska cena. Wadami, są bardzo różna gęstość i czasami bardzo słabe krycie. I tyle.Mam zatem nadzieję, e jedank koledzy z mojego ulubionego sklepu jednak odnowią ofertę. Proszę! :)
Ja zakupiłam, za śmieszną cenę 6.80,- sześć farbek. Wzięłam wszystkie których nie miałam. Muszę przyznać, że całkiem ładne kolory:




 Jeśli chcecie, to trzy pierwsze są jeszcze dostępne! oto link:  http://vanaheim.pl/pl/1256-farby-ap-warpaints

Są tam jeszcze dwa bardzo fajne kolorki, ale je już mam.

To tyle jeśli chodzi  o najnowszą dostawę.
A już w następnym wpisie o farbkach, przedstawię Wam kilka z mojej kolekcji, w formie recenzji. 
0

Minis Art Studio || Na warsztacie #1

Jak ostatnio wspomniałam, ale niestety chyba tylko na FB, strasznie słabo wychodziły mi zdjęcia figurek. Mimo zastosowania niezbędnych zasad fotografii  i nie najgorszego aparatu, efekt był mierny. Nie wiem co to za przyczyna ale na szczęście nie muszę się już nad tym zastanawiać. :D
Dzięki nowemu sprzętowi Elfa Panasonic Lumix DC-GX800K oraz zrobionemu przeze mnie studio fotograficznemu. Efekt jest więcej niż zadowalający! Z resztą proszę zobaczcie sami:












Oczywiście musiał mi się przykleić jakiś paproch do ostrza włóczni... Zdjęcia są takie jak wyszły z aparatu, żadnej poprawki w photoshopie nie było. Elfik tylko je wykadrowała.

Dla porównania, poniżej dwa zdjęcia tej samej figurki. Zrobione przy oknie na tle białej kartki. Apart: Nikon Coolpix S6500.






To jest ten sam szkielet! Różnica jest tylko w tym, że zrobiłam podstawkę i troszkę popracowałam nad ostrzem włóczni!


Jak zrobić takie studio? Nic prostszego. Wycinamy z kartonu odpowiednie kształty, owijamy folią aluminiową i sklejamy wszystko ze sobą. Na razie zdjęcia mam na "sucho" ale myślę, że da się zastosować różne tła. Trzeba będzie potestować.

Następnie mój skończony już Shoggot. Następny będzie lepszy, Już wiem co poprawić by wyglądał fajniej. Ale i tak jestem z niego w miarę zadowolona. To jest figurka na której uczyłam się kompozycji kolorów, podświetleń etc.







Na koniec wrzucam zdjęcia podstawy tronu, nad którym właśnie pracuję. To jest wersja z wczoraj z godziny dwudziestej.








A tak wygląda po 6 godzinach pracy. Skończyłam go o drugiej w nocy. Oczywiście, na podstawie będzie stał tron a po bokach dwa gargulce. Świetny i bardzo tani zestaw do kupienia. Polecam do nauki malowania.














Uważam, że wyszło całkiem fajnie. oczywiście mogło być dużo lepiej lub inaczej. Zastosowałam tu technikę malowania cegieł na różne kolory, tak jak w rzeczywistości, nie są identyczne. W regularnym murze wygląda to jednak trochę lepiej, tu te schody są troszkę za duże i jest ich za mało, i nie tworzy się przez to efekt mozaiki. Problem był też taki, że większość schodków jest tu bardzo duża, bez wyraźnego rozdziału. Trzeba by było sztuczne malować linię podziału a na to bym się nie odważyła.
Rano o ósmej, moja radosna rodzinka obudziła mnie obiecując mi, że jak im zrobię śniadanie, to będę mogła cały dzień malować. Yuppi! Wstałam radośnie. Kiedy kończę pisać ten tekst jest 14:45. Nawet farbek nie wyjęłam z szafy... Jak im ufać? ;p Ale zaraz siadam, zaraz. Tylko młody skończy lekcje. Aktualizacja postępów już wkrótce! <3